Witamy na forum, na którym można odbyć wizytę Online, za darmo! 
Zarejestrowany: 6 lat temu
Posty: 0 chory2001
23 lip 2011 - 13:55:58
Bardzo proszę o radę gdzie znaleźć przyczyne moich dolegliwości. Lekarze nie chcą mnie diagnozować ponieważ jestem młody (21 lat) i nie powinno mi nic być i kierują do psychiatry. Według mnie to pójscie na łatwizne. Ale do rzeczy. Przez cały dzień mam nudności, najcześciej nie mam apetytu, chce mi się wymiotować nawet gdy nic nie jem. Mam też codziennie zgage i treść żołądkowa podchodzi mi do gardła. Gdy się obudzę zawsze mam sucho w gardle, jakbym był odwodniony. Nie moge także się wysilać ponieważ po np przebiegnięciu 50 metrów doskierwa mi ból brzucha i jelit który trwa najczęściej 2 razy dłużej niż czas wysiłku. Ogółem bardzo często występuje wodnisty, rzadki i piekący stolec o jasnej jakby pomarańczowej barwie niezależnie od sytuacji. Mam też nadciśnienie (150/100) oraz tachykardie spoczynkową (puls 120-150). Często też kłuje mnie w klatce piersiowej przez kilka godzin promieniując na barki, szyję, żuchwę i rzadziej tył głowy kiedy to czuje jakby ktoś co kilka sekund wbijał mi gwóźdź w określone punkty tyłu głowy i nagle ból przestaje i tak też kilka godzin. Ataki kłucia na obrębie klatki piersiowej pomaga tylko zimne powietrze i spacer (czyli pozycja stojąca), ataki występują tylko w spoczynku. Mam czerwone policzka, o zarost u mnie ciężko, bo mam tylko młodzieńczy wąsik którego musze golić bym jakoś wyglądał, ogólnie jeśli mówie czy sie śmieje od razu staje sie czerwony na szyi i twarzy, wychodzą żyły na czole więc nie jest to zbyt przyjemne, gotuje sie w środku. Teraz jeśli chodzi o mięśnie. Mam obniżoną siłę mięśni i stawów. Jestem podatny na kontuzje, nadwyrężenia po nawet małym wysiłku. Po napięciu mięśnie mi drżą. Żeby to zobrazować np niosąc talerz zupy, czy kubek herbaty ręka mi sie trzęsie. Tak samo jak wyciskam paste z tubki. Ludzie sie śmieją że pewnie jestem alkoholikiem i to dlatego, a to nieprawda. Drżą wszystkie mięśnie. Jeśli napne brzuch to jest to tak duży mięsień że widać że całe ciało sie trzęsie. W spoczynku nic sie nie trzęsie, choć mam problemy z koordynacją. Trwa to całe życie. Często dopadają mnie bóle brzucha. Po alkoholu jest nasilenie objawów, ale dzięki badaniom które sam zrobiłem jestem w stanie przypuszczać czemu tak jest. Zrobiłem jonogram, ale niestety zrobiono tylko potas i sód. Oba pierwiastki w normie, ale tej dolnej granicy. Sód 138, potas 3,7. Dzięki temu właśnie jakikolwiek wysiłek lub wypicie alkoholu powoduje spadek elektrolitów poniżej normy i miałem nawet częściowy paraliż. Niestety nie moge jeść nie pijąc alkoholu, a po wypiciu jest jeszcze gorzej. Miałem robioną gastroskopie i kolonoskopie oraz podstawowe badania krwi, kału i moczu. Podstawowe. Oprócz nadżerek i przeciwciał bodajże IgA, a lekarz i tak wykluczył celiakię mimo że występują. Znowu odesłany do domu z niczym. Nie badałem się pod kątem neurologicznym oraz endokrynologicznym. Ja podejrzewam, że gdzieś tutaj leży problem. Nerki/nadnercza/przysadka mózgowa mogą za bardzo wypłukiwać mnie z np tego potasu lub źle go kontrolować. Ważyłem 60kg przy wzroście 178cm, ale nagle przytyłem do 80kg i mam otyłość brzuszną oraz rozstępy, nadal jestem blady i mam cienką skórę. Też przyczyna jest nieznana. Zauważyłem, że często rano dopada mnie też hipoglikemia i jest to zbadane kilkukrotnie. Badałem też poziom testosteronu i także jest w granicach dolnej normy. I teraz kto mógłby mi pomóc? Jestem młody a prawdopodobnie wszystkie poziomy mam w dolnej normie jakbym był kompletnie wycieńczony i tak sie czuje, ale musze normalnie żyć co jest niemożliwe. Co jest odpowiedzialne za te niskie stężenia np elektrolitów czy innych badań, coś musi to kontrolować przecież i robi to źle. Kłucie w klatce piersiowej myśle, że jest od kręgosłupa. Czemu ja do wszystkiemu musze sam dochodzić? Omijając kwestie fizyczne to mam jeszcze huśtawki nastrojow, łatwo wpadam w depresje lub euforie, ciężko znosze stres (to też pewnie ważne). Dziękuje jeśli ktoś to przeczytał i może cokolwiek doradzić lub potwierdzić moje przypuszczenia w którym kierunku się diagnozować. Aaa i jeszcze kolejny poziom chcialem dodac, to np cholesterolu takze mam w dolnej granicy a nawet ponizej normy. Cos tu nie gra. Czy jak ma sie potas 3,6 to jest sie chorym a 3,7 to juz pelne zdrowie? Czemu tak lekarze nam tłumaczą? To jest cienka linia... Odpowiedz Cytuj
Zarejestrowany: 9 lat temu
Posty: 4040
Dyżurny lekarz medycyny
arturo
23 lip 2011 - 15:28:39
TSH było badane? jest w normie?
skoro uważasz że to może być niski poziom potasu to kup sobie magnez i potas i łykaj
tak w ogóle to źle interpretujesz wyniki badań, Twoje rozumowanie jest takie że środek normy to idealne zdrowie, a dolna czy górna granica to już jest zaburzenie jakieś, a jest zupełnie inaczej, jeżeli parametr mieści się w widełkach normy to jest zupełnie dobrze i praktycznie nie istotnie jest to czy jest to dolna czy górna granica norma = jest OK i nie ma co się nad tym rozwodzić, jeżeli jakiś parametr jest nieco poniżej normy to także bardzo często nie oznacza to żadnej choroby więc nie przejmuj się tak tymi elektrolitami
prawdopodobnie jesteś osobą która nadmiernie przejmuje się własnym zdrowiem, jak lekarz mówi że jest ok to mu nie wierzy, sam szukasz sobie chorób w internecie i się nakręcasz, to jest błędne koło
prawdopodobnie Twoje dolegliwości wynikają ze stresu, nerwów i to tutaj jest problem Odpowiedz Cytuj
Zarejestrowany: 6 lat temu
Posty: 0 chory2001
26 lip 2011 - 15:07:48
ja w to nie wierze, bo wcale nie czuje że sie denerwuje, po prostu diagnoza nie idzie w dobrym kierunku i wszyscy zwalają na psychike. chce mi sie wymiotowac z nerwow? mam biegunke i bole brzucha z nerwow? kłucia w klatce piersiowej z nerwów? a to mnie dopada w spoczynku kiedy jestem nad wyraz rozluzniony... wszystko z nerwów, ja nie wiem. teraz to moge byc zdenerwowany tym co nawet Pan mi napisał i jakos nie mam żadnych mocniejszych objawów które mnie dopadają w niespodziewanych momentach. Odpowiedz Cytuj
Zarejestrowany: 6 lat temu
Posty: 0 chory2001
26 lip 2011 - 15:09:30
tak samo, drżenie mięśni po napięciu też z nerwów (może łatwiej "telepanie" mięśni)? słabość mięśni i stawów też z nerwów? brak zarostu i młody wygląd to pewnie też z nerwów, a tu prawie 22 latka. Odpowiedz Cytuj
Zarejestrowany: 9 lat temu
Posty: 4040
Dyżurny lekarz medycyny
arturo
26 lip 2011 - 23:36:47
młody wygląd? co prawda nie widziałem Cię, ale chyba jednak przesadzasz, jeden wygląda młodziej inny starzej, to normalne
oczywiście mogę się mylić, ale:
- twoje objawy są subiektywne, czyli takie które odczuwasz sam i nie da się ich potwierdzić
- wyniki nie wychodzą źle
- lekarze mówią że jest wszystko w porządku
- Ty uparcie szukasz przyczyny na własną rękę, nie wierząc lekarzom
to wszystko układa się w jedną całość
piszesz tutaj więc rozumiem że pytasz o zdanie innych, więc moje zdanie jest takie że jesteś zdrowy Odpowiedz Cytuj
Zarejestrowany: 6 lat temu
Posty: 0 chory2001
27 lip 2011 - 13:51:11
szukam na wlasna ręke tylko dlatego ze te objawy z roku na rok sie pogarszają i wiem że dopiero jak naprawde będzie źle to wyjdzie to w wynikach i będzie za późno na leczenie Odpowiedz Cytuj
Zarejestrowany: 9 lat temu
Posty: 4040
Dyżurny lekarz medycyny
arturo
27 lip 2011 - 15:34:24
zrobisz jak uważasz, ale moje zdanie znasz na ten temat, za bardzo się przejmujesz swoim zdrowiem, a szukając w internecie, czytając o objawach i chorobach tylko sam się nakręcasz i może być jeszcze gorzej, ja bym na Twoim miejscu zaufał lekarzom i jeżeli oni mówią że na nic nie chorujesz to przyjąłbym to do wiadomości i dał sobie spokój z szukaniem sobie chorób Odpowiedz Cytuj
Zarejestrowany: 6 lat temu
Posty: 0 chory2001
27 lip 2011 - 23:24:22
najgorsze jest to, że ja staram sie żyć normalnie, nie mam charakteru który by sie martwił i przejmował, ale kilka objawów bardzo utrudnia normalne funkcjonowanie jak ból brzucha i biegunka, która dopada w środku miasta i mam najwyżej 3 minuty na dojście do jakiegoś wc, a nie ma i co? puszczam mimo że jestem młody. troszke lepiej jest z oddawaniem moczu, moge dłużej przetrzymać ale też krótko, godziny lekcyjnej nie mogłem. a jak nauczyciel nie pozwalał wyjść do toalety? sam biegłem i potem miałem przechlapane że nie słucham się. nie moge też w ogóle alkoholu pić bo mam straszne kace, a nawet nie kaca tylko chorobe a także nie moge jeść i tak sie to ciągnie nawet 3-4 dni a wystarczy że wypije 3 piwa i są takie objawy, wodnisty stolec, brak łaknienia i wymioty, a do tego tętno 150 uderzen na minute, drętwienie twarzy i konczyn. inni piją codzien i nic im nie jest, mogą jeść, a ja jestem wypłukany z wszystkiego co potrzebne do życia. albo napiją się w weekend i na poniedziałek są gotowi, a mnie w poniedziałek dalej męczy serce, żołądek, jelita i w ogole cały organizm :/ Odpowiedz Cytuj
Zarejestrowany: 9 lat temu
Posty: 4040
Dyżurny lekarz medycyny
arturo
27 lip 2011 - 23:31:39
ogólnie twoje objawy nie układają się moim zdaniem w jedną całość
jeżeli faktycznie masz biegunki to można zrobić badanie kału i kolonoskopię, ale jeżeli stolce są po prostu luźniejsze to może to być na przykład zespół jelita drażliwego, ale takie zaburzenia czynnościowe przewodu pokarmowego także w dużej mierze są na tle psychicznym właśnie Odpowiedz Cytuj
Zarejestrowany: 6 lat temu
Posty: 0 chory2001
28 lip 2011 - 23:59:05
dobrze. ostatnie pytanie. na oddziale gastrologicznym zrobiono mi gastroskopie z wycinkami która nic nie wykazała. ale zrobiono także testy z krwi i wykryto przeciwciała IgA ale nie pamiętam które (bo są 2 typy). Lekarz powiedział że przeciwciała sobie mogą być a to wcale nic nie znaczy bo w wycinkach z żołądka powinno wyjść np uczulenie na gluten czy jak to tam sie nazywa. Wlasnie w piwie ktorego nie moge pic (wywoluje te wodniste stolce) jest gluten, moze cos w tym kierunku? Odpowiedz Cytuj
Zarejestrowany: 6 lat temu
Posty: 0 chory2001
03 sie 2011 - 12:21:44
??????????????? Odpowiedz Cytuj
Zarejestrowany: 7 lat temu
Posty: 0 regulello
13 wrz 2011 - 22:01:28
Cześć, tak czytałem sobie o Twoich dolegliwościach. Szczerze Ci współczuję bo wiem co przechodzisz. Ja mam 26 lat i cierpię na podobne objawy już siódmy rok.

Nie przejmuj się lekarzami. Na początku też byłem zbulwersowany ich bezczelnością. Szlak mnie trafiał kiedy wmawiano mi, że mam to na tle nerwowym, że jestem osobą, która siedzi przed kompem i wyszukuje sobie chorób. Heh, i to nie jeden lekarz. Każdy po kolei. Prawda jest taka, że choroby jelit to choroby, które są chyba najmniej zgłębioną dziedziną medycyny. Zespół jelita drażliwego - nie wiadomo, zespół leśniewskiego - nie wiadomo, wrzodziejące zapalenia jelit- nie wiadomo. Nic nie wiadomosmiling smiley Jest pełno leków, które guzik dają - wszystkie testowałem, paradoksalnie bez nich jest mi lepiej. Biznes musi się kręcić. Lekarze zaś coś muszą mówić, żeby coś przypisywać, a robienie z człowieka wariata jest najwygodniejszą formą pozbycia się problemu. Jak prowadzi się własny biznes, człowiek zaczyna patrzeć na wszystko innymi kategoriami i dostrzega więcej rzeczy. Patrzy się na reklamy w telewizji i zaczyna się widzieć chmarę sztuczek o których wcześniej nie miało się pojęcia. Mało tego, lekarze nie chcą nawet słuchać o Twoich spostrzeżeniach względem własnej choroby. Jesteśmy w końcu wariatami, wariatów się nie słucha, nawet gdy rzeczywistość jest inna, oni kierują się naleciałościami, których wyuczyli się na studiach.

Powiem Ci jako metodolog, że tak musi być, i o dziwo – dobrze że tak jest. Najlepsi, którzy są naprawdę uzdolnieni, zostają chirurgami, mniej światłe umysły, które desperacko próbują zrealizować ambicje swoich rodziców, idą na mniej wymagające kierunki. Mimio tego, że nie są oni zbyt utalentowani, są bardzo pracowici. W młodych latach, kiedy byli jeszcze dziećmi, ludzie tacy byli kujonami, którzy wszelkie swoje wysiłki intelektualne koncentrowali na ocenach, co działo się kosztem nauki o innych dziedzinach życia, między innymi relacji między ludzkich. To typ dzieci, które nie miały przyjaciół, w szkole się z nich śmiano, a jedyną treść ich życia stanowiło odrabianie lekcji, bo ojciec zbije go kablem od telewizora jak dostanie czwórkę. Nie można się więc dziwić, że taki zakompleksiony gnębiony przez całe życie człowiek, który dostaje tytuł lekarza medycyny, czyli najbardziej uznawanego zawodu na świecie (przez zwykły strach), zaczyna czuć się jak bożek. Ludzie ci, nie są ani uczeni samodzielnego myślenia, ani funkcjonowania w społeczeństwie (w sensie psychologicznym, rozumianym jako umiejętność nawiązywania relacji międzyludzkich). I znowu paradoksalnie przepaść między taką osobą a społeczeństwem się pogłębia. Taki lekarz, ani nie zrobi nic w samochodzie, bo nie umie. Nie przybije gwoździa, nie zrobi obiadu, bo całe życie uczył się o budowie rozwielitki. Ale jest na tyle inteligentny, że ma tego świadomość, więc wstydzi się kontaktów z normalnymi ludźmi, pozostając w obrębie takich jak on sam. I upośledzenie zamiast znikać, pogłębia się jeszcze bardziej.

Jeszcze jako student, miałem okazje rozmawiać z ludźmi z różnych uczelni i środowisk. Ale najwięksi kretyni byli właśnie z kierunków medycznych. Totalny brak umiejętności logicznego myślenia. Naprawdę, nie można było z nimi o niczym pogadać, jakakolwiek próba rozmowy wymagająca własnej ingerencji intelektualnej była na poziomie podstawówki. Nie wiem, może miałem pecha, może przypadek, ale czy to nie na indukcji opiera się cała wiedza empiryczna?

Teraz wyobraź sobie co by było, gdyby taka chmara idiotów zaczęła brać do siebie wszystko, co mówią pacjenci. Tobie oczywiście nic nie zarzucam, ale są przecież ludzie i taborety, nie każdy bowiem mówi z sensem. I wyobraź sobie, że taki lekarz, który nie ma absolutnie żadnego wykształcenia z zakresu metod badań naukowych, brak wyuczenia samodzielnego, logicznego myślenia, umiejętności analizy i wyciągania wniosków, wyobraź sobie że zaczyna on słuchać pacjentów i formułować własne wnioski w oparciu o to co mówią. Poszedłbyś do takiego lekarza?

Pamiętaj, lekarz to NIE NAUKOWIEC. Zadaniem lekarza jest opierać się o wyniki badań naukowców, i tak bezkrytycznie wyuczoną wiedzę, nie ważne czy jest prawdziwa czy fałszywa, wykorzystywać w celu skojarzenia danych jakich dostarcza pacjent z odpowiednią chorobą. Lekarz nie ma prawa MYŚLEĆ, lekarz ma KOJARZYĆ fakty. Przez n-ilość lat są oni oduczani odruchów własnej ingerencji intelektualnej, lekarz musi powtarzać to, co powiedzieli mu na studiach. Podobnie policjant i wojskowy, jak pies musi słuchać się przełożonego, tak lekarz, bezkrytycznie wyników badań naukowców, naukowcy zaś metodologów i logików. Może to brzmi arogancko, ale tak jest. Pech chciał, że w przypadku naszych chorób są jedynie mrzonki, co przyznają sami naukowcy, ale lekarz musi te mrzonki powtarzać, bo nic innego mówić nie ma prawa, bo nie ma prawa myśleć na mocy samej definicji lekarza. I tak jak kiedyś się wkurzałem, tak teraz jestem dumny, że panom profesorom udało się tak ukierować te pseudointelektualne bydło, że gdyby wmówiono im, że mają kaktusa na czole, to tak właśnie byli by przekonani. To tylko świadczy o dobrej pracy naszych medycznych elit, bo gdyby to się im nie udało to uwierz mi – wtedy naprawdę bałbym się iść do lekarza.

Nie sieję tu oczywiście awersji do lekarzy, bardziej inteligentni ogarniają i wiedzę medyczną i inne sfery życia, uczą się nawet logicznie rozumować, a może nawet uczą się dalej i stają się naukowcami prowadząc własne badania. Ale na litość boską jest ich niewielki odsetek, ludzi naprawdę zdolnych, nie takich jakich opisałem wyżej. A prawda jest taka, że mniej świetli intelektualnie stanowią główny trzon wszystkich „lekarskich” etatów, bo przecież ktoś nas musi leczyć. Wyobrażasz sobie geniusza pediatrę, lub geniusza który zarabia na życie grzebiąc ludziom w tyłkach? No właśnie. Więc pogódź się z tym, że dopóki nasi przyjaciele z zachodu nie pogłębią wiedzy o naszych schorzeniach, nie mamy co chodzić do lekarzy.

Pogódź się wiec z własnym bólem i naucz się z tym żyć. Ja już swoje w życiu wypłakałem, co tydzień przeżywam takie boleści, które swą intensywnościa mogę porównać do orgazmu, albo do zatruwanego zęba bez znieczulenia (a przez pomyłkę kiedyś tak miałem). Jestem chudy, słaby. Z niedożywienia mam hipoglikemię reaktywną (stwierdzoną klinicznie). Trzeci skurcz serca do mój normalny tryb. Jak serce zaczyna mi bić normalnie to zaczynam się martwić że coś jest nie takwinking smiley Hehe, to śmieszne ale i nawet zarostu nie mam całego – jak jakiś gówniarz. Naprawdę jestem zaskoczony podobieństwem dolegliwości. Nawet i mam bóle w klatce piersiowej i faktycznie zauważyłem że jest to od przeciążenia, chodzi pewnie o słabe mięśnie które nie są w stanie utrzymać odpowiedni mięśni kręgosłupa. I żaden lekarz również mi o tym nie powiedział. Przez te wszystkie lata obserwowałem siebie i reakcje na różne czynniki. Nauczyłem się tak żyć, aby możliwie jak najbardziej minimalizować dolegliwości. A swoje życie dostosowałem do choroby. Na przykład – prowadzę własną firmę, bo wiem że żaden pracodawca by mnie nie zatrudnił (choroba nie pozwala mi na dyspozycyjność). Tu sam sobie jestem szefem a jak przychodzi dzień że leżę plackiem i zwijam się z bólu, to nie muszę się nikomu tłumaczyć. To że wyglądam jak nastolatek – same plusy. Panie w urzędach się litują no bo taki młody dzielny chłopiec działalność prowadzi, wszyscy są mi pomocni, a wrogowie nie traktują mnie poważnie, bo wyglądam jak małolat. A jak zaczynają traktować mnie poważnie to jest już za późnoJ. Nie jednego gnoja już w ten sposób załatwiłem który za bardzo się kozaczyłJ. Wykładowcy na uczelni również traktowali mnie pobłażliwie, podobnie jak i panie w dziekanacie – wystarczył tylko szczery opis tego, jak wygląda moje życie. Czy jest mi żal? Nie, choruję na to świństwo, i wycyckam z niego tyle ile można na swoją korzyść. Dzięki tej chorobie nie piję, nie palę nie ćpam.

Zmierzam do tego, że musisz w życiu być elastyczny, wykorzystuj swoje słabości jako swoje atuty. I to nie tylko w przypadku choroby, ale we wszystkich dziedzinach.

Pamiętaj, że zawsze masz wybór, nie musisz żyć na siłę. Zawsze jak skręcam się z bólu wiem że chwila i mogę z tym skończyć. Ale z drugiej strony wiem, że ból minie, i znowu będzie pięknie, i będę cieszył się życiem, choć świadomość że mam wybór daje mi sił.

Jak chcesz, to podziel się ze mną swoimi obserwacjami o swojej chorobie, ja podzielę się z Tobą. Mój mail to regul.wp@wp.pl . A z lekarzami po prostu nie rozmawiaj. Jedyne na co ich w tym przypadku stać to skierowanie Cię do psychiatry, ale to nie ich wina, nie miej do nich pretensji. To po prostu biedni ludzie.

Trzymaj się. Odpowiedz Cytuj
Zarejestrowany: 9 lat temu
Posty: 4040
Dyżurny lekarz medycyny
arturo
14 wrz 2011 - 00:00:22
raczej decydujące jest tutaj rozpoznanie histopatoogiczne, jeżeli ni stwierdzono zaniku kosmków jelitowych pomimo diety zawierającej gluten to raczej przemawia to przeciwko celiakii, przeciwciała mają tutaj drugorzędne znaczenie Odpowiedz Cytuj
Niestety nie masz uprawnień aby pisać/odpowiadać na tym forum.