Czerwone plamy u noworodka

ACWS10AfU4EpP40oJ04QGZ0A7XB1cv.jpg


Administrator

Dodano: 08:59 11 lutego 2013
Aktualizowano: 14:10 11 lutego 2013
Źródło: Autor: Paweł Mazur

Młodzi rodzice bardzo często panicznie reagują w momencie kiedy ich maleństwu coś się dzieje, lub też pojawiają się niepokojące – z ich perspektywy – symptomy. Trudno się temu dziwić, wszak mają najczęściej z takimi problemami do czynienia pierwszy raz. Nie zawsze jednak taka reakcja jest adekwatna do faktycznej sytuacji.

Czerwone plamy u noworodka mogą znaczyć wiele i nic. Z jednej strony mogą się pojawić w wyniku na przykład zwykłego podrażnienia, chociażby przez ubranie. Zdarza się również, że pojawiają się one w przypadku tak zwanej ciąży przenoszonej, czyli sytuacji gdy trwa ona dłużej niż „standardowe” 38 tygodni. Istotne jest też to w jakim miejscu ciała one występują. Jeśli pojawią się na powiekach, oraz na czole i pod nosem, to możemy mówić o tak zwanym „uszczypnięciu bociana”. Takie plamki w żadnym wypadku nie są groźne, a znikają zazwyczaj do roku.

Czasem czerwone plamy u noworodka wywołują sami rodzice. Klasycznym przykładem takiej sytuacji są zbyt rzadko zmieniane pieluchy i – co często powiązane – niewłaściwa higiena. Skóra dziecka staje się sucha, a do tego pomarszczona. W tym wypadku dużo łatwiej o czerwone plamy, jak i ranki. Mogą również wystąpić odparzenia. Dużo groźniejsze jest w przypadku noworodka atopowe zapalenie skóry. Jest on wynikiem działania jakiegoś alergenu. Plamy pojawiają się przede wszystkim na twarzy dziecka. To tam jako pierwsze występują i mogą być znakiem ostrzegawczym. Następnie pokrywają całe ciało. Współwystępują z grudkami. Oczywiste w tej sytuacji staje się „odstawienie” alergenu i kontakt z lekarzem.

Odrębną kwestię stanowią tak zwane naczyniaki. Pierwszym objawem są plamy, ale raczej w kolorze różowym. Pojawiają się one najczęściej zaraz po urodzeniu. Co prawda na początku są niewidoczne i potrzeba kilku tygodni, aby się uaktywniły. To łagodne zmiany, które określa się też mianem guzów. Jeśli chodzi o leczenie naczyniaków, to w zasadzie się takowego nie przeprowadza, bo po prostu same znikają. Wymagają jedynie odpowiedniego natłuszczania. Istnieje jednak odsetek naczyniaków (najczęściej tych szybko rosnących), które wymagają specjalistycznej opieki lekarskiej.