Wegetarianizm za i przeciw

Dodano: 22:18 26 sierpnia 2008
Aktualizowano: 12:36 2 lipca 2012
Źródło: Miesięcznik, Vilcacora. 2000

Istota i problematyka wegetarianizmu

Dla pozyskania drewna dokonuje się wyrębu ogromnych połaci lasów, co zmienia niekorzystnie układy ekologiczne, a to wpływa na erozję gruntów rolnych. Obliczono jednak, że obszary ziemi już obecnie wykorzystywanej rolniczo mogłyby wykarmić nawet 12 miliardów ludzi, dostarczając im zbóż, warzyw, nasion, oleju i owoców, tyle aby nikt nie był głodny. Z tym jednak zastrzeżeniem, że wszystko, co ziemia urodzi, będzie przeznaczane do bezpośredniego karmienia ludzi. Istniejąca obecnie struktura żywienia zorientowana na spożywanie mięsa, powoduje niesłychane marnotrawstwo pokarmu roślinnego, jest studnią bez dna, w której tonie stale ogromna część zasobów spożywczych świata. Prawie 80 procent produkcji rolnej przeznacza się na paszę dla zwierząt hodowanych na mięso. Jest w nich zresztą nie tylko zboże, ale również kukurydza, soja, otręby. Aby uzyskać 1 kg substancji białkowej zwierzęcej, trzeba przeznaczyć na paszę 25 kg białek zawartych w pokarmach roślinnych. Równolegle z lawinowym przyrostem ludności świata wzrasta popyt na pasze i pokarmy zwierzęce (mięso, sen, mleko, jajka). W krajach rozwiniętych wzrost produkcji mięsa wyprzedza wzrost produkcji rolnej, co podnosi deficyt zboża przeznaczonego na paszę. W związku z tym wzrasta cena zboża, bo importerzy płacą za nic coraz więcej. Dlatego rządy krajów ubogich, eksportujących zboże, udzielają rolnikom subwencji na rozszerzanie uprawy zbóż, które lepiej opłaca się sprzedać za granicę na paszę niż przeznaczyć w kraju na chleb. O tym, co się uprawia, decydują nie potrzeby żywnościowe ludności miejscowej, lecz zamówienie na import paszy.

Brak zasobów ziemskich

Z tego powodu 75% ludności świata ma kłopoty z wyżywieniem, większe lub mniejsze, niektórym nie dostaje mięsa, a innym mleka, warzyw, zboża, owoców, nasion itd. Aby nakarmić wszystkich ludzi do syta mięsem, trzeba by zużyć trzy razy więcej zboża niż się go obecnie produkuje na całym świecie. Mięsa dla wszystkich mieszkańców świata Ziemia nie jest w stanie dostarczyć, jest na to po prostu za mała! Gospodarka rolna zdominowana potrzebami paszowymi, głównie zbożem, powoduje ograniczenie rozmaitości upraw. A taka rozmaitość zapewnia dostarczenie pełnowartościowego białka, dowóz wszystkich aminokwasów egzogennych zawartych w roślinach strączkowych, warzywach, orzechach, owocach itp. Nasze obecne wzory żywienia stają się coraz mniej rozumne i realne. W krajach uprzemysłowionych spożycie mięsa na statystycznego mieszkańca wynosi od 90 do 136 kg rocznic. Jednocześnie w niektórych rejonach świata 50 proc. dzieci w wieku przedszkolnym umiera z powodu niedoborów pokarmowych. Na dużych obszarach Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej wiele dzieci zapada na kwashiorkor. Z powodu braku pokarmu cierpią nie tylko na kwashiorkor, ale także na inne choroby spowodowane brakiem witamin, np. na chorobę beri-beri, ślepotę. Niedożywiony organizm traci odporność i każda infekcja staje się najczęściej chorobą śmiertelną. Niedobory pokarmowe są również przyczyną debilizmu i umysłowej ociężałości. O skuteczności metody kompletowania aminokwasów z pokarmów roślinnych świadczy m.in. raport szpitala w Rwandzie, dotyczący leczenia dzieci chorujących na kwashiorkor. Dzieciom tym podawano pokarmy złożone z kaszy i fasoli, a one szybko wracały do zdrowia. W Chinach i w Indiach od dawna już stosują metody kulinarne, polegające na łączeniu różnych dostępnych w tych rejonach produktów roślinnych, uzupełniając w ten sposób niedostatek aminokwasów i uzyskując pełnowartościowe białko. Jednocześnie w krajach „przekarmionych” białkiem zwierzęcym, nasila się epidemia chorób zwyrodnieniowych. Postulat zwiększania eksportu zboża do krajów uboższych jest rozwiązaniem pozornym, ponieważ importerzy paszy tak podnoszą ceny, że ci, którzy chcieliby je kupować na żywność dla ludzi, nie mogą sobie na to pozwolić. Z kolei obniżanie ceny ze względów humanitarnych powoduje, że tanio nabyte zboże już przez nabywców zostanie skierowane do karmienia zwierząt hodowlanych.

Wegetarianizm… czy pomaga gospodarce?

Okazuje się, że mięsożerstwo jest pętlą na szyi gospodarki żywnościowej świata – dławi zarówno tych, którzy mięso jadają, jak i tych, którzy go nic jadają. Jedni są chorzy, a drudzy głodni. Na naszych oczach dokonuje się podział ludzi o większej sile obiektywnego oddziaływania niż wszystkie inne obecnie istniejące: podział na tych, którym nic starcza pokarmu roślinnego i tych, którzy pokarmem roślinnym karmią swoje nieprzeliczone trzody. W tej sytuacji deklaracja, że wegetarianizm to jest zdrowy rozsądek i współczucie, staje się głęboko uzasadniona, zrozumiała i realna. Bo zgodna z postulatem zdrowego rozsądku byłaby gruntowna zmiana struktury upraw w rolnictwie, polegająca na uprawianiu takich roślin, których rozmaitość zapewniałaby zaspokajanie potrzeb ludzkiego organizmu. Byłyby to pokarmy dostarczające kompletów aminokwasów egzogennych oraz witamin i pierwiastków mineralnych. Zgodne z postulatem współczucia byłoby zaniechanie masowej hodowli zwierząt przeznaczanych na ubój, ponadto potraktowanie stosowanego dotychczas zachłannego, nieumiarkowanego namnażania populacji krów i kur (inseminacji i inkubacji), przeznaczonych z góry na udrękę i śmierć, jako zabiegów okrutnych i barbarzyńskich. Istniejąca obecnie sytuacja w rolnictwie jest drastycznym zaprzeczeniem zdrowego rozsądku, jak i brutalnym pogwałceniem tej naturalnej dyspozycji emocjonalnej, jaką jest sumienie ekologiczne, czyli współczucie.

Podziel się ze znajomymi