Produkty „light” – nie bać się ich czy unikać?

s5
Dodano: 07:12 28 czerwca 2016
Aktualizowano: 07:12 28 czerwca 2016
Źródło:

Spróbujmy odpowiedzieć sobie na tak postawione pytanie. Produkty typu „light” pojawiły się na naszym rynku stosunkowo niedawno. Jeszcze krócej trwa wzmożone zainteresowanie nimi. W pewnym sensie produkty te „wybiły się” niejako na fali odchudzania i dbania o sylwetkę. Czy jednak na pewno tego typu jedzenie może być pomocne w zrzuceniu nadmiernych kilogramów?

Odpowiedź na pytanie z tytułu zawarte jest na etykietach produktów „light”. W założeniu mają być one pozbawione tuczących składników. Zamiast nich są – jak zapewnia producent – zdrowe zamienniki. Dzięki temu mamy mieć możliwość tak lubianej przez nas coli w wersji „light”, czyli pozbawionej cukru. Czy aby jednak na pewno? Jak zostało wspomniane warto dość dokładnie czytać etykiety. Bardzo często jest tak,  że zamienniki danych składników wcale nie są mniej szkodliwe.

 W teorii produkt typu light powinien być o około 30% mniej kaloryczny niż jego pierwotna wersja. Nie zawsze jednak tak to wygląda. Często osiąga się to przez niewinne na pozór oszustwo. Za przykład posłuży tutaj zaniżanie dziennej dawki spożycia danego składnika. W ten sposób powstają na przykład bardzo popularne płatki fitness. Jeśli jednak porównamy z „normalnymi” produktami tego typu, to może się okazać, że wcale nie są one takie „light”.

Częste jest na przykład zastępowanie cukru słodzikami (np. w napojach gazowanych). Wcale nie są one z tego powodu zdrowsze. Część z nich w większych ilościach może wywołać zatrucie. Warto też uważnie przyjrzeć się dżemom „niskosłodzonych”. Owszem mają one mniej cukru, ale zwykle sporo konserwantów. Nie jest to dobra informacja dla naszego organizmu. Produkty „light” często dają – złudną dodajmy – nadzieję na szybką i bezproblemową utratę zbędnych kilogramów. Rzeczywistość wygląda dużo gorzej. Często w ich składzie znajdują się zamienniki, które wręcz proces utraty tkanki tłuszczowej mogą utrudnić. Poza tym wbrew pozorom niektórych składników nie można wyłączyć z diety. Tak jest na przykład z tłuszczami. Używanie w kuchni wyłącznie  produktów bez tego składnika, to między innymi ryzyko problemów z witaminami A i D.