Problemy z migdałkami

migdały gardło
Dodano: 07:30 3 października 2014
Aktualizowano: 09:06 3 października 2014
Źródło:

Są one skupiskami tkanki limfatycznej. Mają około 2 cm długości i 1 cm szerokości. Są one dość istotnym elementem układu odpornościowego. Schorzenia dotykające migdałków są kojarzone przede wszystkim z wiekiem dziecięcym, ale nie tylko nasze pociechy na nie cierpią.

Zaczniemy od anginy, czyli najbardziej znanego problemu zdrowotnego mającego związek z tymi skupiskami tkanki limfatycznej. Określana jest ona mianem ostrego zapalenia migdałków. To choroba zakaźna, przenoszona drogą kropelkową. Wywoływana jest przez paciorkowce. Może jednak zdarzyć się angina wirusowa (ten typ ma łagodniejszy przebieg). Jej objawy to bardzo wysoka gorączka, wymioty (występujące przede wszystkim u dzieci) i bóle kostno – stawowe. Pojawiają się również zmiany na migdałkach. Stają się one zaczerwienione, czasem również występuje na nich biały nalot. Charakterystyczny jest też ból, który występuje przy przełykaniu.

Anginy w żadnym wypadku nie należy bagatelizować, bo nieleczona może skutkować powikłaniem, również związanym z migdałkami. Silny, jednostronny ból, który promieniuje do ucha, wysoka temperatura ciała i problemy z otwieraniem ust to jego objawy. Ropień okołomigdałkowy – bo o nim mowa – wymaga interwencji laryngologa.

Czasem problem zdrowotny nie ma charakterystycznych i ostrych objawów. Tak jest na przykład w przebiegu przewlekłego zapalenia migdałków. Tak naprawdę jedynymi odczuwalnymi symptomami mogą być: lekki ból w okolicy gardła i uczucie jakby coś w nim zalegało. Sam w sobie problem jest bardzo groźny, zwłaszcza jeśli zostanie pozostawiony „sam sobie”. Może skutkować między innymi uszkodzeniami narządów wewnętrznych. Związane jest to z reakcją układu odpornościowego, który w pewnym momencie może zacząć atakować zdrowe komórki organizmu.

Z migdałkami związany może być również nieprzyjemny zapach z ust. To efekt tego, że mogą na nich zalegać resztki pokarmu, ale też i bakterie. Powiększone migdałki to także większa „szansa” na… chrapanie.